Wróć na portal Mindly.pl 

 

REKLAMA:  

rozmiar czcionki A A A
czytano 5466 razy

Country w Leśnej Dolinie - Koszęcin

 Odbyła się w Koszęcinie czwarta edycja pikniku rodzinnego "Country w Leśnej Dolinie".  Organizatorem tej imprezy jest Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”, czyli ludzie, którzy na imprezach artystycznych i koncertach starli zęby. Widać to na każdym kroku. Poważne patronaty medialne, dofinansowanie ze środków unijnych, porządnie zbudowana scena i bardzo dobra ochrona. Organizacyjnie jedna z lepszych imprez w roku. Muzycznie chyba też, ale że nie słyszałam wszystkich zespołów, więc opowiedzieć mogę tylko o fragmencie.

Dotarłam do Koszęcina w sobotę około 14:00. Pogoda była idealna na prawdziwy piknik. Nie tylko słońce nastrajało pozytywnie. Także samo miejsce jest urokliwe. Koszęcin jest bardzo ładnym miasteczkiem. Teren GOSiRu położony na uboczu, w lesie nad rzeką i basenem sprzyja wypoczynkowi. To, co z jednej strony jest zaletą ma też swoje wady. W okolicy jest duży problem z noclegami a to sprawia, że tak fajna impreza może na zawsze pozostać tylko lokalną atrakcją. Być może z biegiem czasu coś się będzie zmieniać. Podobno zapowiadany jest remont ośrodka może, więc standard pokojów będzie lepszy. W tej chwili dość żałośnie to się przedstawia. Odważni mogą stawiać na namiot, ale w końcówce sierpnia ja nie miałam tyle odwagi. 

Na scenie wczesnym popołudniem wystąpiły lokalne zespoły dziecięce, młodzieżowe i folklorystyczne. Słonko grzało, śląska kuchnia wabiła zapachami, a wokół terenu piknikowego porozstawiały się stoiska z kolorowymi perukami, kapeluszami za 10zł i piwem.   „Jest pięknie!” pomyślałam sobie, bo uwielbiam takie klimaty.

Piątkowy program to: Fayerwerk, Urszula Chojan z Zespołem i Country Slide. Niedane mi było tego posłuchać, a trochę żal, bo występ Country Slide został bardzo dobrze przyjęty i obecni na nim są pełni nadziei, jeśli idzie o przyszłość tego zespołu i jakość proponowanej przez nich muzyki. Jak będą grali blisko mnie to pójdę posłuchać.

Sobotni wieczór zapowiadał się bardzo bluegrassowo – trzy z czterech występujących zespołów grają bluegrass. Mnie – absolutnego maniaka tego nurtu – bardzo to uszczęśliwiło. Innych niekoniecznie. Pierwszym zespołem, który pojawił się na scenie w sobotnie popołudnie był słowacki Vodopad.  Może z powodu leniwego popołudnia i upału zespół, mimo sprawności muzycznej, zabrzmiał dość sennie. Lepiej wypadł Silent Rain z Czech. Spodobaliby się Ewie Dąbrowskiej – wszyscy schludni, w jednakowych czarnych uprasowanych koszulach i krawatach. Mnie natomiast żal, kiedy zespół bluegrassowy wybiera gitarę basową zamiast kontrabasu. Wszystkie bóle i żale wynagrodził mi jednak kolejny występ - Lilly Drumeva z Bułgarii i węgiersko-słowacki zespół. To, co nam zaprezentowali było europejską wersją najlepszej amerykańskiej szkoły bluegrassu budzącej skojarzenia z Danem Tyminskim czy Tony Ricem. Cztery osoby na scenie a było w tym tyle muzyki, że można by nią obdzielić ze trzy zespoły. To zespół, który nie potrzebuje hałasu by dotrzeć do publiczności. Delikatnie opowiadali nam historie, które znamy, ale robili to po swojemu. Każda piosenka nie była zwykłym coverem – była od początku do końca nowym rozumieniem wielkich bluegrassowych hitów. „Sitting on the top of the world” w wersji bluesowej - zaskakujące i porywające jednocześnie.  Prawdziwym objawieniem okazał się być Zsolt Pinter grający na gitarze, mandolinie i skrzypcach, oraz wspomagający Lilly wokalnie. Miejmy nadzieję, że niedługo pojawi się znów w Polsce, tym razem ze swoim zespołem. Radzę go wypatrywać i serdecznie polecam wszystkim organizatorom. To człowiek, który naprawdę kocha muzykę a jest przy tym bezpretensjonalny i szalenie utalentowany. Lilly miejmy nadzieję wróci do Polski ze swoim bułgarskim zespołem, grają bowiem więcej country a mają też w repertuarze tradycyjne bułgarskie utwory i to może być naprawdę interesujące dla naszej publiczności. Sobotni wieczór zakończył występ zespołu Whiskey River. Podczas ich występu słońce zaszło, towarzystwo nie mogło się opalać nad woda, więc pod sceną była już prawdziwa zabawa. Z pewnością sprzyjały jej dźwięki płynące ze sceny. Pobito także rekord na największy korowód country – wzięło w nim udział 327 osób. Dzień zakończył się więc bardzo przyjemnie.

W niedzielny poranek w Kościele Św. Trójcy tuż po mszy odbył się akustyczny koncert gospel w wykonaniu Lilly of The West.  Powtórzyli sukces z poprzedniego dnia, tym razem dla innej publiczności. A dzięki „postępowości” księdza, który stawia na multimedialność występ Lilly obejrzeli nie tylko obecni w kościele parafianie, ale także około 10 000 internautów w Polsce i całym świecie. W kościele bowiem zamontowane są kamery internetowe umożliwiające transmisję live. Z serwerem koszęcińskiej parafii połączyło się ponad 8500 komputerów za granicami Polski, w tym jeden w Nigerii! Ksiądz okazał się gotowy do współpracy także w przyszłym roku. Propozycje już są, tylko trzymajmy kciuki by się powiodło.  A na scenie po południu znów na chwilę zagościł bluegrass – BG Style z Czech – najbardziej przypadły mi do gustu ich harmoniczne wykonania utworów a capella. Ciekawy zespół i wart posłuchania. Następna interesująca propozycja organizatorów to Kajetan Drozd Acoustic Trio. Kajetan Drozd jest frontmanem bluesowego bardzo dobrego zespołu „7 w nocy”.  Trio akustyczne to jego równoległa do elektrycznego grania działalność. Bardzo ciekawie zaprezentował się w repertuarze rockabilly. Potem na scenie znalazł się Babsztyl. Zaproponowali nam prócz tego, co znamy i lubimy także trzy nowe piosenki zapowiadające płytę, nad którą pracują. Były to „Żal mi tamtych nocy”, „Zakochajmy się znowu” i „Ogień i woda” - te piosenki budzą apetyt na nową płytę, bo wszystko wskazuje na to, że będzie dobra. Wieczór zakończył zespół Conner i pokaz pirotechniczny.

Ja mam nadzieję, że organizatorzy zachowają w przyszłym roku wątek bluegrassowy. Tak mało go w Polsce na naszych countrowych imprezach… Antoni Kreis – dobry duch podpowiadacz z pewnością im pomoże w stworzeniu atrakcyjnego programu na kolejne „Country w Leśnej Dolinie”. Przybywa temu piknikowi przyjaciół, co mu bardzo dobrze wróży. Bardzo chętnie tam wrócę.

Anna Karolina Lewandowska




Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji COUNTRY.WORTALE.NET.



komentarzy: 3         Dodaj komentarz

Komentarz zostanie zatwierdzony po przeczytaniu przez administratora.

Imię:
Treść komentarza:


Przepisz kod z obrazka:

Wszelkie prawa zastrzeżone © Wortale.net - | mapa witryny | login